Co nowego w modzie przyniesie 2016 rok?

niedziela, Luty 7, 2016

Rok 2015 był przełomowy dla branży mody. Na rynku polskim i zagranicznym pojawiło się wiele obiecujących marek, ale także tempo, z jakim wypuszczają one kolekcje jedna za drugą, jest mordercze. Z tego powodu branżę opuszcza wiele utalentowanych nazwisk, a zmiany stają się  nieuchronne. Wszyscy pragną normalności i pracy na uczciwych warunkach. Czy ten rok przyniesie pozytywne zmiany? Przeczytajcie moje prognozy.

 

Gorące krzesła dyrektorów kreatywnych marek, co dalej?

W 2015 roku najpierw Alexander Wang odszedł z domu mody Balanciaga, potem Raf Simons z Diora, następnie Albert Elbaz z Lanvin, a już w tym roku krążą informacje o zmianach w paryskich markach Céline i Saint Laurent. Ich główni projektanci, Phoebe Philo i Hedi Slimane, ponoć także rezygnują ze stanowisk. Tyle rozstań w tym samym czasie oznacza jedno – projektanci nie radzą sobie z zaprojektowaniem co najmniej 6. kolekcji rocznie. Jeśli do tego dochodzą ambicje prowadzenia swojej autorskiej marki w innym mieście, takie zadanie staje się mission impossible. Cierpi z tego powodu marka, a także projektant, który często popada w depresje i nałogi. Dobrym przykładem jest poprzednik Simonsa, John Galliano, który został wyrzucony z Diora za antysemickie wyskoki pod wpływem alkoholu, czy zapomniany już Christophe Decarnin, który nie nadążył nad tempem pracy w Balmain. Mniejszą ilość pracy wybrał także Marc Jacobs, który zrezygnował z Louis Vuitton, aby poświęcić się wyłącznie swojej marce oraz Tom Ford, który chwilowo zupełnie odciął się od mody i dopiero w tym sezonie pokaże swoje nowe projekty. Korporacje takie jak Kering czy LVMH oczekują od projektantów jednoczesnego bycia artystą, tytanem pracy, mądrym szefem i jeszcze duszą towarzystwa brylującą na salonach w otoczeniu celebrytów i gwiazd. To tylko dowód na bezlitosny wymiar tej branży. Kreatywne myślenie i praca nie są możliwe do wykonania pod taką presją czasu.

 

Pokazy mody – mniej a ciekawiej?

Brytyjski dom mody Burberry, pod dowództwem Christophera Baileya, właśnie ogłosił zmniejszenie ilości pokazów mody. Dzięki połączeniu  kolekcji damskich i męskich, marka zamierza organizować dwa pokazy rocznie. Co więcej, linie Burberry Prorsum, Burberry London i Burberry Brit łączą się w jedną całość. Na podobny krok ma zdecydować się  także Tom Ford. To zapowiedź globalnych zmian w branży. Kolejnym krokiem Baileya  będzie wprowadzanie ubrań z wybiegu natychmiast do sprzedaży. Do tej pory konsumenci musieli czekać nawet 10 tygodni zanim będą mogli założyć  modele pokazywane podczas tygodni mody (w lutym i marcu będą odbywały się pokazy z kolekcjami na jesień-zimę 2016/2017). Teraz zakupy będą możliwe praktycznie jak tylko modelki opuszczą wybieg. Ten sam krok, a nawet jeszcze większy, zamierza podjąć nowa gwiazda świata mody – marka Vetements. Demna Gvasalia, założyciel i jej dyrektor kreatywny, zamierza pokazywać swoje projekty dwa razy w roku – w styczniu i w czerwcu, przy założeniu, że po styczniowym pokazie będzie można kupić zimową kolekcję, a po czerwcowym letnią. Projektant twierdzi, że nie potrzebujemy aż tylu ubrań, przecen, komplikacji, oddzielenia kolekcji damskich od męskich. Poza tym pokazy nie są już tak ekskluzywnym wydarzeniem, każdy może obejrzeć je online. Dla Gvasalii ważniejsze jest dostarczenie klientowi ubrań na czas. Jego sposób prowadzenia marki może okazać być remedium na wiele bolączek branży mody (także tej z punku 1.).

 

Modeling w zupełnie nowym wydaniu

Ten zawód będzie musiał się zmierzyć z wieloma nowymi wyzwaniami. Będzie musiał odpowiedzieć sobie na ważne pytania. Po pierwsze, czy warto zatrudniać w tym zawodzie niespełna 15-letnie dziewczynki, tak jak uczyniła to marka Dior, która z tego powodu naraziła się na falę krytyki. Kolejna sprawa, dotyczy wagi i sylwetki dziewczyn. Z jednej strony oburzamy się na nieletnie modelki, a z drugiej tak krytycznie podchodzimy do pełniejszych kształtów dziewczyn w modzie. Czy modelki takie jak Gigi Hadid, będą musiały toczyć batalię z hejterami na temat obwodu swoich ud? Czy tylko rozmiar 34, młodość i gładkie twarze mają miejsce w modzie? Na szczęście widać, że moda normalnieje. Przejawem tego był już kiedyś szturm pokolenia silver tsunami, na czele z Iris Apfel i Joan Didion. Teraz przyjdzie czas na powrót lat 90. wraz z jej przedstawicielkami. Marki będą współpracować z już dobrze nam znanymi twarzami – supermodelkami, które robiły zawrotną karierę w latach 90. Wystarczy spojrzeć na najnowszą kampanię Balmain. Jej ambasadorkami są Cindy Crawford (50 lat), Naomi Campbell (45 lat) oraz Claudia Schiffer (45 lat). Wyglądają  jak milion dolarów, a ich twarze znają nawet najwięksi ignoranci mody. Dojrzałe supermodelki pojawiły się także w najnowszej kampanii Armaniego. Eva Herzigova (42 lata), Nadja Auermann (44 lata), Stella Tennant (45 lat) oraz Yasmin Le Bon (51 lat) zostały sfotografowane przez Petera Lindbergha do kampanii na wiosnę-lato 2016 zatytułowaną „New Normal”. 2016 będzie z pewnością rokiem normalności.

 

Rebranding kluczem do sukcesu

Marki będą musiały znaleźć nowy sposób, aby przemówić do konsumentów. Wystarczy spojrzeć na to, co robi dom mody Gucci. Po wielu latach nachalnego promowania nagości i seksu (pamiętacie słynne łono Carmen Kass wygolone w kształt litery G?), marka sięga po zupełnie inne środki przekazu. Granny’s chic, czyli babciny szyk będzie gorącym trendem 2016 roku. Mianowanie dotychczasowego twórcy akcesoriów Gucci, Alessandro Michele, na stanowisku dyrektora kreatywnego marki, było strzałem w 10. Projektant swobodnie miksuje lata 20., 50. i 70., tworząc luksusowe i bardzo eklektyczne stroje. Do tego dochodzi pełna energii, uliczna kampania zrealizowana w Berlinie. Na podobne kroki zdecydowała się marka Louis Vuitton w 2013 roku, zatrudniając Nicolasa Ghesquière’a. Podobne rewolucje przydałyby by się markom takim jak Lanvin oraz Michael Kors, bo już od dawna wieje od nich nudą.

 

Art Director i PR-owiec poszukiwani

Zagraniczne marki wiedzą doskonale, że efekt wizualny musi być spójny z wartościami i misją marki. Specjalnie w tym celu zatrudniają osoby, które zajmują się holistycznym kreowaniem wizerunku marki. Potem PR-owcy opowiadają te historie słowami, tak aby wszyscy zainteresowani rzeczywiście zaangażowali się w nową kampanię oraz zainteresowali kolekcją ubrań danej marki, a finalnie dokonali zakupu. Na polskim rynku coraz mocniej zauważa się potrzebę zatrudniania takich osób, czego przykładem są świetne kampanie MISBHV, Local Heroes, Kas Kryst oraz UEG. Jeśli któraś z polskich marek zastanawia się, co u niej nie gra oraz dlaczego mało sprzedaje mimo dobrego produktu, może warto skonsultować swoje potrzeby ze specjalistą. Polecam.

 

zdjęcia: businessoffashion.com, balmain.com, kaskryst.com, gucci.com, vogue.co.uk