Dyrektor kreatywny – luksusowa posada czy ofiara wyzysku

czwartek, Listopad 12, 2015

Odejścia, roszady, zmiany na stanowiskach. Tym ostatnio żyje świat mody. Zagraniczne media donoszą, że tempo pracy na stanowisku dyrektora kreatywnego jest do wytrzymania jedynie dla cyborga, nie dla człowieka. Projektanci nie chcą być marionetkami, które mają produkować jedynie hity sprzedażowe. Pragną godziwych warunków pracy, wolności artystycznej oraz możliwości godzenia pracy z życiem prywatnym. Czy ostatnie wydarzenia coś zmienią?

Kilka dni temu dom mody Dior ogłosił odejście niezwykle utalentowanego Rafa Simonsa ze stanowiska dyrektora kreatywnego. Jak zawsze w takich przypadkach, media i obserwatorzy zaczęli zastanawiać się, co było przyczyną zakończenia tak owocnej 3,5-letniej współpracy. Simons wprowadził do marki bardziej nowoczesne i wyrafinowane stroje, które były zupełnie inne niż to, co robił jego zwariowany poprzednik – John Galliano. Simons wydał rozsądne oświadczenie, w którym podziękował marce za wspaniałe możliwości oraz rozwój. Jednocześnie zaznaczył, że pragnie skupić się na własnej marce oraz innych zainteresowaniach. Prawda jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Wiadomo, że jego nieustanne podróże pomiędzy Paryżem a rodzinną Antwerpią, gdzie prowadzi własny biznes, nie były najłatwiejsze. Co więcej, podobno prezes zarządu Diora nie do końca popierał jego autorskie projekty, uważając, że Raf powinien skupić się przede wszystkim na Diorze. Wspólna decyzja o rozstaniu okazała się najlepszym wyjściem.

Jeszcze gdy nie otrząsnęliśmy się po tej informacji, okazało się, że Albert Elbaz opuszcza dom mody Lanvin. Pewne sygnały takiego obrotu spraw, pojawiły się wcześniej. Jego ostatnia kolekcja, pokazana na paryskim tygodniu mody była swego rodzaju pożegnaniem – umieścił w niej wszystko, co wymyślił dla Lanvin na przestrzeni 12 lat pracy. Sylwetki były tak przeładowane, że aż przyprawiały o zawrót głowy, jakby projektant nie mógł zdecydować się w jaki sposób chce pożegnać się z fanami marki. To bardzo przykre odejście, biorąc pod uwagę fakt, że Elbaz wyprowadził najstarszą francuską markę z zapaści finansowej na wyżyny popularności. Miał na swoim koncie nawet współpracę z H&M. Teraz jego zespół projektowy buntuje się przeciwko jego nieobecności. Pomimo opuszczenia stanowiska projektanta, Elbaz pozostaje posiadaczem 10% udziałów marki, których na razie nie zamierza sprzedawać. Teraz już wiemy, co miały znaczyć słowa, które projektant wypowiedział tydzień temu, odbierając nagrodę w kategorii „Superstar”, w corocznym konkursie Fashion Group International (FGI). Gorzko stwierdził, że „projektanci zaczynali jako wielcy krawcy mający intuicję i uczucia, którzy spełniali marzenia, aby potem stać się dyrektorami kreatywnymi, których zadanie polega na tym, aby strój był krzykliwy i dobrze wyglądał na zdjęciach.

Kto zatem zagospodaruje talent Elbaza? Czy jego nowym miejscem pracy będzie dom mody Christian Dior? Czy to oby dobre miejsce dla poszukiwacza wolności artystycznej? Już kilka lat temu mówiło się o wyskokach wspomnianego wcześniej Johna Galliano. Brytyjczyk nie wylewał za kołnierz nawet miejscu pracy, a także dopuścił się obrażania Żydów w Paryskiej restauracji. Pech chciał, że jego wyzwiska zarejestrowały media, wyniku czego w 2010 roku Dior zwolnił go bez zastanowienia. Przyjaciele projektanta bronili go zaciekle, twierdząc, że nie radzi sobie z tempem pracy, brakuje mu weny twórczej, a smutki te topi w alkoholu. Czy już wtedy prestiżowy dom mody Christian Dior narzucił zbyt wiele obowiązków na swojego dyrektora kreatywnego?

Na fali zwolnień warto dodać do tego panteonu sław Alexandra Wanga. Młody projektant zaledwie po 3 latach w marce Balanciaga. Jego ostatnia kolekcja na sezon wiosna-lato 2016 stworzona dla domu mody została pokazana podczas październikowego paryskiego tygodnia mody. Podobno marka obecnie szuka mniej medialnego projektanta, który byłby kimś pokroju Alessandro Michele z Gucci. Wang obecnie nie narzeka na brak pracy i szuka inwestora dla własnej, bardzo już popularnej marki. Jeśli mowa o Balanciadze, to warto przypomnieć, że poprzedni projektant – Nicolas Ghesquiere w 2014 roku odszedł w atmosferze skandalu i widma sporu sądowego (który jednak zakończył się ugodą). Wszyscy jednak dobrze pamiętamy, jak projektant zarzucał marce bezduszne korporacyjne traktowanie, próby naruszenia godności oraz mordercze warunki pracy. Czyżby Balanciaga nie była zbyt atrakcyjnym miejscem pracy? W rezultacie Ghesquiere wylądował w Louis Vuitton, na miejscu, które zwolnił Marc Jacobs, który także zdecydował poświęcić się autorskiej marce.

Wśród projektantów, którym udało się przeforsować własne pomysły na pogodzenie pracy z życiem rodzinnym jest Phoebe Philo. Projektantka przeniosła siedzibę Céline do Londynu, aby więcej czasu spędzać z trójką dzieci i mężem. Podobnie uczynił Hedi Slimane, który pomimo fali krytyki, stroje dla Saint Laurent Paris tworzy w Los Angeles.

Wiedząc to wszystko wielu z nas zastanawia się jak to wszystko robi Karl Lagerfeld. Ponad 80-letni projektant równolegle pracuje dla Chanel, Fendi oraz tworzy swoją markę. Do tego należy dodać fotografowanie, szkicowanie i wydawanie książek. Jest to możliwe jedynie z sztabem specjalistów, którym Karl jedynie wydaje polecenia. Złośliwi twierdzą, że Lagerfeld nigdy nie miał w ręku nożyczek i nie zasługuje na miano projektanta. Jednak faktem jest, że stanowi pewien fenomen w branży – udało mu się ominąć większe pułapki, takie jak próby samobójcze czy uzależnienia, czyhające na ludzi pracujących w tym zawodzie i stworzyć silną markę osobistą.

Jeden Lagerfeld jednak nie powinien stanowić reguły, a problemy z jakimi borykają się projektanci pokazują, że branża mody musi na nowo zdefiniować swoje cele, aby na czele marek mogli stawać ludzie, którzy będą mieli możliwości rozwoju artystycznego. Linie haute couture, ready-to-wear, resort, projektowanie akcesoriów, pokazy, imprezy branżowe, sesje zdjęciowe, liczne współprace, obecność w mediach społecznościowych i inne wymagania stawiane przez projektantami, stanowią zbyt duże obciążenie dla jednej osoby. Marki modowe muszą zapewnić swoim projektantom przestrzeń na kreatywność i pracę twórczą, inaczej będą zmuszone odtwarzać stare pomysły wielkich talentów, zmęczonych już modą na zawsze.

zdjęcia: www.theguardian.com, www.vogue.com, www.dailymail.co.uk, www.business.inquirer.net