Moda i sport to zgrana para

poniedziałek, Maj 25, 2015

Blogerzy budzą skrajne emocje, od zachwytu poprzez niechęć. Moja rozmówczyni nie lubi nazywać tego, co robi blogowaniem, bo chce tworzyć markę osobistą poprzez umiejętne łączenie mody i sportu. Tylko mnie Runfashion zdradziła dlaczego promuje polskie marki i jak planuje zmotywować innych do zdrowego stylu życia.

Co było u Ciebie pierwsze: moda czy sport?

Jak sięgam pamięcią, sport od zawsze był obok mnie, a moda stała się jego dopełnieniem. Zawsze starałam się śledzić panujące trendy, jak i aktywnie spędzać czas. Uważam, że moda i sport tworzą zgraną parę.

Zatem jak zaczynasz swój dzień, od treningu czy sprawdzenia kanałów społecznościowych?

To i to (śmiech). Szybciej jest włączyć telefon, niż pójść na trening. Więc najpierw sprawdzam, co się dzieje na moim Facebooku, na Instagramie, na moich skrzynkach, a potem biegnę na trening.

 

Jakie sporty uprawiasz?

W tej chwili uprawiam tajski boks. To moja nowa miłość. Stale biegam, chodzę na crossfit, ale też niedawno postanowiłam wrócić do yogi. Mam już za sobą wiele lat poświęconych różnym aktywnościom sportowym, zatem jestem w stanie przewidzieć, co moje ciało najbardziej polubi.

W takim razie jak to się stało, że zaczęłaś prowadzić bloga?

Moja aktywność w social media nie zaczęła się od bloga. Pierwszy był fanpage. Działo się to w czerwcu, niecałe dwa lata temu. Po pół roku prowadzenia fanpage’a założyłam bloga. To wyszło naturalnie. Moi znajomi namawiali mnie, abym to zrobiła. Pomyślałam, że to mogłoby stać się moim zajęciem w przyszłości. To była chwila, nie analizowałam tego. Wcześniej zdobyłam doświadczenie w pozowaniu, ponieważ kiedyś pracowałam jako fotomodelka. Dzięki temu znałam fotografów, a także miałam szybszy dostęp do wypożyczania ubrań w showroomach. Dosyć szybko stworzyłam pierwsze sportowe stylizacje, które pokazałam na fanpage’u. Chciałam, aby ta działalność była moją odskocznią, także tą stylizacyjną.

Co chciałabyś pokazać i zakomunikować swoim czytelnikom?

To jest bardzo fajne pytanie, dlatego, że w tej chwili zaczynam nowy etap. Zaraz powstanie nowa strona Runfashion z odświeżonym layoutem, podzielona na kategorie które usystematyzują moje wpisy. Wprowadzę też nowe tematy, które już powoli zdradzam na moim fanpage’u. Oprócz energetycznej mody ulicznej pojawią się stylizacje na trening, bo obecnie dostępna oferta firm odzieżowych jest równie ciekawa. Swoim projektem chce udowodnić, że można fajnie ubrać się w polskie marki i dobrze wyglądać. Staram się być w autentyczna w tym, co robię. Jestem typem osoby, która prezentując spodenki do biegania, naprawdę w nich biega. Gdy zakładam rękawice bokserskie, to znaczy, że wiem jak ich używać. U mnie na ma ściemy. Hołduję zasadzie, iż kluczem do zdrowia jest w 70% dieta, a pozostałe 30% to treningi. Zatem osoby, które mnie obserwują wiedzą, że zdrowe jedzenie nieustannie gości na moim talerzu. Sama gotuję i piekę. Bardzo często inspiruję się naszymi rodzimymi blogami kulinarnymi.

 

Czy chcesz promować przede wszystkim polską modę? Ma to dla Ciebie znaczenie?

Oczywiście. Jest to mój priorytet. Od początku staram się wybierać polskie marki do moich stylizacji. Jako fotomodelka przez wiele lat brałam udział w różnych sesjach i myślę, że mam dobre wyczucie polskiego biznesu odzieżowego. Dostrzegam ogromny potencjał w młodych markach. Ludzie jeszcze nie widzą tego, wolą kupić coś tańszego. Myślą, że polska moda jest za droga i niedostępna dla nich. Chcę zmienić to myślenie, zatem staram się, aby moje stylizacje były kolorowe, energetyczne i wygodne.

Czym się kierujesz w wyborze stylizacji? Na ile jest dobry plan i czy jest miejsce na przypadkowość?

Przypadkowości nie ma. Żeby zrobić dobre zdjęcia stylizacji, musisz mieć odpowiednie miejsce i fotografa. Tak samo Ty wybrałaś miejsce, gdzie się teraz spotykamy i przyszłaś z wybranym fotografem. To nie było spontaniczne, ja też tak nie działam. Muszę wszystko zaplanować. Zobowiązuje mnie do tego współpraca z markami, które pokazuje. Moim kryterium jest wygodny strój zgodny z tematyką strony i koniecznie w duchu polskich marek.

Jak opisałabyś swój styl?

Dominuje streetwear, ale cały czas poszukuje. Często zdarza mi się wracać do stycznia 2014 roku, do momentu założenia bloga i spoglądać na moje pierwsze stylizacje. Widzę, że raz chciałabym być bardziej klasyczna, innym razem bardzie mroczna. Ale jest tak dużo kolorowych i energetycznych ubrań, że aż szkoda ich nie pokazać. Nie zapomnij, że zbliża się lato, a mnogość oferty dostępnej u polskich marek jest przeogromna, przez co ja już zacieram ręce, aby pokazać nowe stylizacje moim followersom.

 

Co najbardziej lubisz w blogowaniu? Która część tej pracy najbardziej Cię nakręca?

Blogowanie kojarzy mi się tylko z obecnością na jakiejś platformie typu wordpress czy blogspot, a ja robię dużo więcej. Szukam nowych możliwości rozwoju, robie researche, piszę zapytania i oferty, tworzę stylizacje, współpracuję z markami i fotografami, przygotowuję materiały do publikacji. Regularnie umieszczam wpisy na wszystkich moich stronach. Dlatego nazwałabym to tworzeniem marki osobistej. Lubię to, że tylko ja decyduję o tym, co znajdzie się na Facebooku, Instagramie czy Tumblerze. Moja aktywność i sportowe ADHD wzbudzają zainteresowanie i są motywujące dla innych.

Gdzie Runfashion szuka inspiracji tych sportowych i tych związanych z modą?

Szukam ich w osobach, które robią znacznie więcej niż ja.

Kogo masz na myśli?

Zacznę może od osób związanych ze sportem. Są to trzy dziewczyny: Ania Lewandowska, Karolina Ito ukryta pod pseudonimem KITO GYM i Ania Szczypczyńska prowadząca bloga „Panna Anna Biega”. Wymieniłam tę trójkę, ponieważ wszystkie dziewczyny poznałam osobiście i widzę, że do tej pory idą jak burza. Ania jest bardzo zdyscyplinowana i pracowita. Poznałam ją jak jeszcze nie była tak popularna. Wiem, że nie zmieniła się i pozostała bardzo ciepłą osobą. Jej sportowe dokonania i aktywność budzą mój podziw. Natomiast Karolina, znana w sieci jako KITO GYM, jest trenerką godną naśladowania. Oprócz tego, iż daje prawdziwy wycisk na sali treningowej, sama przekracza swoje granice startując w zawodach. Nie spoczywa na laurach i wie, że tylko ciężka praca przynosi efekty. To prawdziwa fighterka. Blog „Panna Anna Biega” jest moim numerem jeden jeżeli chodzi o zdrowe podejście do panującego szaleństwa biegowego. Ania swoimi tekstami pokazuje, że w tym sporcie nasza psychika odgrywa największą rolę. Namawia, aby biegać tak jak lubimy, a nie jak narzuca to nasze otoczenie. Czytając ją rozumiem, że czasem należy odpuścić sportowe ambicje, a wówczas bieganie staje się przyjemnością. Jeśli chodzi o modę sportową, w której zachowany jest styl streetwearowy, to na bieżąco śledzę zagraniczne profile piękności takich jak Adrianne Ho, Mc Barao, Samantha Jo Alonso, Aleali May i Sophia Chang, a z naszego polskiego podwórka Maffashion.

 

Jaki stereotyp dotyczący osób prowadzących bloga drażni Cię najbardziej?

(cisza, konsternacja, łyk kawy) Wszyscy myślą, że blogerzy mają wszystko za darmo. Drażni mnie taka typowa polska zawiść. Przypina nam się łatki osób, które nad niczym nie muszą się napracować i wszystko przychodzi im bardzo łatwo. Tak naprawdę niektóre blogi są tak popularne, bo za nimi stoi porządnie wykonana praca, systematyczność, pracowitość, cierpliwość, determinacja i bycie prawdziwym. Większość osób nie wyobraża sobie jak trudno dokonać tego wszystkiego w naszych polskich realiach. Dlatego artykuł o wysokich zarobkach blogerów opublikowany na stronie „Polacy rodacy” wywołał tak wielką aferę w mediach.

Co sądzisz o tej aferze?

Mnie najbardziej spodobał się komentarz innego blogera – Kominka, teraz działającego jako Jason Hunt, który wyłożył kawę na ławę i wyjaśnił, że dobry bloger ma cennik i to nic dziwnego. Dodał, że ci najwięksi na rynku mają najwyższe stawki. On sam odniósł taki sukces i ma tylu czytelników, bo jest szczery do bólu. Ludzie chcą go czytać. Ale afera musi być co jakiś czas. Może dzięki niej więcej osób będzie chciało zakładać blogi, ale też coraz więcej osób przekona się, że to nie jest takie łatwe. Wtedy te osoby zobaczą, że nie od razu da się na tym zarobić. Może krytyka zmaleje. Nagle okaże się, że aby odnieść sukces, należy zaryzykować, może nawet odejść z regularnej pracy, a z pewnością poświęcić się temu zajęciu w pełni, 24h na dobę.

W jaki sposób godzisz prowadzenie bloga z pracą na pełen etat?

Pracuję w dziale administracji firmy, która nie jest związana ani ze sportem ani z modą. Jest to typowa papierkowa praca. Nauczyłam się dyscypliny, aby móc pogodzić te dwie skrajne działalności. Jest coraz ciężej, bo przy moim projekcie dzieje się coraz więcej, zatem rozciągam swoją dobę do granic możliwości. Nie ma co ukrywać, że właśnie ta główna praca daje mi niezależność finansową, która często finansuje mój projekt.

 

Wspomniałaś, że niedługo rusza nowa odsłona strony Runfashion. Jakie masz plany na rozwój swojej działalności? Czym chcesz się wyróżnić?

Tak samo jak nieustannie szukam swojego stylu, tak samo badam swoje mocne strony, aby wiedzieć którędy powinnam zmierzać. Ufam sobie i wiem czego nie zrobię. Zawsze musi to być moda i sport, przy tym zostanę. Jestem podekscytowana nową stroną. Zaczęłam pracę z kilkoma osobami. Powstaną nowe sportowe stylizacje i ciekawe kooperacje. Zawsze będę podkreślać, że sportem i zdrowym odżywianiem można zmienić swoje życie.

Czy chciałabyś swoją przyszłość zawodową związać z rozwojem marki osobistej?

Tak. Wierzę, że Runfashion ma potencjał nie tylko sportowo-modowy. Już teraz udało mi się stworzyć mały team, który mnie wspiera we wszystkich działaniach i z którym zakładam, że będę mogła długo pracować. Wszystko zależy od mojej ciężkiej pracy i determinacji.

Tego Ci życzę i dziękuję za spotkanie.

Bardzo dziękuje restauracji Veg Deli za udostępnienie przestrzeni do wykonania zdjęć.

Zdjęcia do wywiadu wykonała Katarzyna Pawlica (www.katarzynapawlica.pl)